Jak pomóc dziecku, które ma trudności z koncentracją podczas lekcji?

0
63
Rate this post

Nawigacja:

Skąd biorą się trudności z koncentracją podczas lekcji?

Różnica między „nie chce” a „nie może”

Pierwszy krok to odróżnienie braku chęci od realnych trudności. Dziecko, które nie chce się skupić, zwykle potrafi „zebrać się w sobie” w sytuacjach dla niego ważnych: na ulubionych zajęciach, przy grze, gdy obiecamy nagrodę. Dziecko, które nie może utrzymać koncentracji, ma z tym kłopot nawet przy interesujących aktywnościach, szybko się męczy, łatwo je rozproszyć i trudno mu wrócić do zadania.

W praktyce często widać to tak: uczeń dostaje proste polecenie i wygląda, jakby je zrozumiał, a po chwili kompletnie nie wie, co ma robić. Lub zaczyna zadanie, po kilku minutach przechodzi do rysowania w zeszycie, rozmawiania, wiercenia się – nawet gdy wie, że może spotkać go kara czy minus.

Najczęstsze przyczyny problemów z uwagą u dzieci

Kłopoty z koncentracją podczas lekcji rzadko mają jedną przyczynę. Zwykle nakłada się kilka czynników: biologicznych, emocjonalnych i środowiskowych. Oto najczęstsze z nich:

  • ADHD i inne zaburzenia neurorozwojowe – dziecko ma realne trudności z hamowaniem impulsów, podtrzymaniem uwagi, organizacją działania; nawet przy dużej motywacji „odfruwa” myślami.
  • Przeciążenie bodźcami – głośna klasa, jaskrawe kolory, ruch, hałas na korytarzu; dla części dzieci to zbyt wiele. Mózg broni się zmęczeniem, rozdrażnieniem, „odpływaniem” w myśli.
  • Przewlekłe zmęczenie i brak snu – wcześnie wstawanie, dużo zajęć dodatkowych, wieczorne siedzenie przed ekranem; zmęczone dziecko nie będzie się dobrze koncentrować, choćby bardzo się starało.
  • Stres i napięcie emocjonalne – konflikty w klasie, lęk przed oceną, trudna sytuacja w domu. Mózg skupia się na „przetrwaniu”, a nie na zadaniu szkolnym.
  • Niedostosowany sposób nauczania – zbyt długie wykłady, dużo abstrakcji, mało ruchu i działania; część uczniów zwyczajnie „odpada”, bo forma przekazu jest dla nich nie do utrzymania.
  • Problemy ze wzrokiem, słuchem, mową – dziecko nie słyszy dokładnie poleceń, nie widzi dobrze z tablicy albo nie nadąża językowo. Zamiast pracować, zaczyna się wycofywać i wygląda jak „nieobecne”.

Kiedy rozproszenie jest normą, a kiedy sygnałem alarmowym

Każde dziecko czasem buja w obłokach, nudzi się, rozmawia z kolegą. Zwykłe „dziecięce rozproszenie” różni się jednak od przewlekłych trudności. Niepokój powinno budzić, gdy:

  • problem z koncentracją pojawia się na większości lekcji, a nie tylko na jednej, nie lubianej;
  • utrzymuje się przez co najmniej kilka miesięcy mimo prób wsparcia;
  • dotyczy też innych sytuacji: odrabiania lekcji w domu, słuchania prostych poleceń, zabaw wymagających skupienia;
  • towarzyszą mu inne symptomy: duża impulsywność, problemy z organizacją, wybuchy złości, lęk, nadmierna ruchliwość;
  • trudności realnie utrudniają funkcjonowanie: spadają oceny, psują się relacje z rówieśnikami, dziecko traci wiarę w siebie.

Jeśli te elementy się zbiegają, warto szukać głębszych przyczyn i włączać specjalistów, a nie kończyć na etykietkach „leniwy”, „niegrzeczny”, „rozkojarzony”.

Diagnoza i obserwacja – jak zrozumieć, co się dzieje?

Pierwsze sygnały w domu i w szkole

Rodzice często zauważają, że dziecko:

  • ma ogromny problem, by usiąść do lekcji i zacząć pracę,
  • po kilku minutach odrabiania zadań „odpływa” – gapi się w okno, bawi ołówkiem, przytakuje, ale nie wie, co robi,
  • nie pamięta prostych poleceń typu: „otwórz podręcznik, weź linijkę i zrób zadanie 3” – kończy z pustym zeszytem, bo „zapomniał, co dalej”,
  • często gubi rzeczy: książki, zeszyty, przybory, prace domowe.

Nauczyciele z kolei opisują ucznia jako:

  • „nieobecnego” – patrzy w przestrzeń, nie reaguje na pytania, nie zapisuje zadań z tablicy,
  • „wiecznie rozproszonego” – wstaje, odwraca się, zaczepia innych, bawi się wszystkim, co ma w rękach,
  • „chaotycznego” – nie kończy zadań, zaczyna od złej strony, oddaje pracę z pustymi miejscami, popełnia błędy nieuwagi.

Współpraca rodzic–nauczyciel: jak rozmawiać o problemie

Sama informacja „Państwa dziecko się nie koncentruje” niewiele daje. Efektywna rozmowa między rodzicem a nauczycielem powinna być konkretna i oparta na obserwacjach. Pomaga, gdy:

  • nauczyciel opisuje konkretne sytuacje: „Kiedy dyktuję zadanie, Michał przez pierwsze 30 sekund słucha, potem zaczyna rysować w zeszycie, a polecenia nie kończy”.
  • rodzic opowiada, jak wygląda praca w domu: „Po 10 minutach odrabiania lekcji musimy robić przerwę, inaczej wpada w złość, mówi, że nic nie rozumie”.
  • wspólnie szukają wzorów: czy kłopot pojawia się rano, po południu, na konkretnych przedmiotach, przy określonych nauczycielach.

Dobrym narzędziem jest krótki dziennik obserwacji. Przez tydzień nauczyciel zapisuje po 2–3 zdania dziennie o tym, jak dziecko funkcjonowało na lekcjach. Rodzic robi to samo w domu. Potem porównują notatki – często ujawniają się powtarzalne momenty trudności, np. poranna matematyka, późne popołudniowe odrabianie lekcji, lekcje po WF.

Kiedy włączyć specjalistów i jak to zrobić z głową

Jeśli trudności są nasilone i trwają długo, dobrym krokiem jest skontaktowanie się z:

  • psychologiem szkolnym – może porozmawiać z dzieckiem, przyjrzeć się jego funkcjonowaniu w klasie, zaproponować pierwsze strategie wsparcia,
  • poradnią psychologiczno-pedagogiczną – tam możliwa jest pełniejsza diagnoza funkcjonowania poznawczego i emocjonalnego, ewentualnie w kierunku ADHD, trudności w uczeniu się, zaburzeń lękowych itp.,
  • lekarzem pediatrą lub psychiatrą dziecięcym – jeśli istnieje podejrzenie zaburzeń neurorozwojowych lub innych problemów zdrowotnych.

Dobrze, aby dziecko nie czuło się „zepsute” ani „wysyłane do naprawy”. Można powiedzieć: „Chcemy lepiej zrozumieć, jak działa twój mózg, żeby było ci łatwiej w szkole. Każdy mózg działa trochę inaczej, to normalne”. U wielu dzieci już sama świadomość, że ich trudności są realne i ktoś je traktuje poważnie, obniża stres i poczucie winy.

Warunki domowe sprzyjające koncentracji przy lekcjach

Organizacja miejsca do nauki

Przestrzeń, w której dziecko odrabia lekcje, ma ogromne znaczenie. Kilka prostych zmian potrafi zwiększyć zdolność skupienia nawet o kilkadziesiąt minut.

  • Jak najmniej bodźców wizualnych – biurko bez zabawek, bibelotów, kolorowych karteczek. Na blacie tylko to, co potrzebne: zeszyt, podręcznik, przybory.
  • Dobre światło – lampka skierowana na zeszyt, nie w oczy dziecka. Zbyt słabe światło męczy, zbyt mocne rozprasza.
  • Stałe miejsce – ten sam stół czy biurko kojarzy się z nauką. Mózg lubi skojarzenia: tu pracuję, tam się bawię.
  • Wygodne krzesło – stopy oparte o podłogę (lub podnóżek), plecy podparte. Gdy ciało cierpnie, uwaga natychmiast ucieka.

Nie zawsze jest możliwość wygospodarowania osobnego pokoju. Wtedy da się pomóc w inny sposób: ustalić, że w czasie odrabiania lekcji telewizor jest wyłączony, młodsze rodzeństwo zajęte w innym pokoju, a telefon rodzica nie leży tuż przy zeszycie dziecka i nie świeci ekranem.

Stały rytm dnia i nawyki sprzyjające skupieniu

Mózg dziecka lubi przewidywalność. Im większy chaos w planie dnia, tym więcej energii idzie na „ogarnianie” zmienności, a mniej zostaje na naukę. Pomaga:

Sprawdź też ten artykuł:  Jakie będą szkoły za 20 lat?

  • stała pora odrabiania lekcji – np. zawsze po obiedzie, po 30 minutach odpoczynku. Unika się wtedy codziennych negocjacji i przeciągania w nieskończoność.
  • krótki rytuał startu – szklanka wody, kilka głębokich oddechów, przygotowanie przyborów, odłożenie telefonu. Powtarzany codziennie zestaw czynności sygnalizuje mózgowi: „teraz czas na skupienie”.
  • wystarczająca ilość snu – dziecko w wieku szkolnym potrzebuje średnio 9–11 godzin snu. Jeśli kładzie się spać o 23:00, trudno oczekiwać, że o 8:00 na matematyce będzie uważne.

Dla części uczniów bardzo pomocny okazuje się prosty harmonogram tygodniowy powieszony nad biurkiem: szkoła, zajęcia dodatkowe, czas wolny, nauka. Zaznaczone kolorem bloki „praca” i „odpoczynek” dają poczucie bezpieczeństwa i zmniejszają opór typu „to jeszcze nie czas na lekcje, później zrobię”.

Co z ekranami i mediami przed nauką?

Świat cyfrowy sam w sobie nie jest „zły”, ale sposób użycia ma bezpośredni wpływ na koncentrację. Gry, krótkie filmiki, szybkie przewijanie treści budują nawyk bardzo krótkiej uwagi. Po godzinie intensywnej rozrywki mózg dziecka jest przestawiony na szybkie bodźce – siedzenie nad zadaniem tekstowym wydaje się wtedy nie do wytrzymania.

Kilka praktycznych zasad:

  • przerwa minimum 30–60 minut między intensywną rozrywką ekranową a odrabianiem lekcji,
  • brak telefonu na biurku podczas nauki – nawet wyłączony, ale widoczny urządza „skubanie” uwagi,
  • jeśli dziecko korzysta z komputera do nauki, wyłączone powiadomienia, zamknięte inne karty, najlepiej osobne konto użytkownika tylko do szkoły,
  • konkretne zasady (np. 1 godzina gier dziennie po lekcjach) zamiast ciągłego negocjowania „ile jeszcze?”.

Nie chodzi o całkowity zakaz technologii, tylko o świadome ich używanie. Dzieci dużo łatwiej akceptują zasady, gdy widzą, że dorośli też je stosują: nie sprawdzają ciągle telefonu przy stole, nie oglądają seriali do późnej nocy.

Chłopiec znudzony nauką siedzi przy biurku wśród książek i kredek
Źródło: Pexels | Autor: Tima Miroshnichenko

Metody wspierania koncentracji u dziecka w domu

Techniki pracy w blokach: model „pomodoro dla dzieci”

Wielu uczniów ma trudność z perspektywą: „muszę się uczyć godzinę”. Dużo lepiej funkcjonują przy zadaniu podzielonym na krótsze odcinki. Dobrze sprawdza się uproszczona wersja metody pomodoro:

  1. Ustalenie krótkiego czasu pracy – dla młodszych dzieci 10–15 minut, dla starszych 20–25 minut.
  2. Wybór jednego konkretnego zadania na ten blok (np. „zrobię zadania 1–3 z matematyki”, a nie „odrobię całą matematykę”).
  3. Włączenie cichego timera (zegar, aplikacja bez głośnych dźwięków).
  4. Po upływie czasu – krótka przerwa 5 minut: wstanie, rozciągnięcie się, łyk wody, kilka kroków po pokoju.
  5. Po 3–4 blokach – dłuższa przerwa 15–20 minut.

Na początku dziecku może być trudno utrzymać uwagę nawet przez 10 minut. Wtedy dobrze jest dostosować długość bloku do realnych możliwości (np. 5 minut skoncentrowanej pracy) i stopniowo ją wydłużać. Szczere „przez 5 minut pracowałeś naprawdę uważnie” daje dziecku doświadczenie sukcesu, na którym da się budować.

Rozbijanie zadań na małe kroki

Dla wielu dzieci „odrób polski” czy „naucz się na przyrodę” brzmi jak ogromna, nie do ogarnięcia góra. Mózg szybko się zniechęca, bo nie widzi początku ani końca. Tu pomaga rozbijanie zadania na najmniejsze możliwe etapy.

Zamiast ogólnego „odrobimy lekcje”, można razem z dzieckiem spisać:

  • otwórz zeszyt i dziennik elektroniczny,
  • zapisz na kartce: matematyka, polski, angielski,
  • pod każdym przedmiotem wypisz konkretne zadania (np. „zrobić zad. 3,4,5; przepisać notatkę”),
  • przy każdym zadaniu postaw małe okienko do odhaczenia.

Już sama lista zmniejsza lęk: zamiast jednego wielkiego „muszę wszystko”, pojawia się kilka małych kroków. Każde „ptaszek, zrobione” daje małą dawkę satysfakcji, która podtrzymuje motywację.

U dzieci z dużymi trudnościami w koncentracji przydają się jeszcze mikrokroki. Zamiast: „napisz opowiadanie”, można umówić się na kolejne etapy:

  1. Wymyśl bohatera i miejsce akcji – zapisz w dwóch zdaniach.
  2. Wypisz na brudno 3–4 rzeczy, które się wydarzą.
  3. Ułóż z tych punktów krótką historyjkę – bez dbania o błędy.
  4. Przeczytaj i popraw – dopiero teraz pilnując ortografii.

Rodzic może na początku prowadzić dziecko krok po kroku, ale stopniowo dobrze jest przekazywać mu odpowiedzialność: „To ty dziś spróbuj rozpisać sobie matematykę na małe kawałki, ja tylko sprawdzę, czy niczego nie pominęliśmy”.

Proste narzędzia wizualne: listy, planery, check-listy

Dzieciom, które mają problem z utrzymaniem koncentracji, bardzo pomaga „wyciągnięcie” zadań z głowy na papier. Mniej rzeczy trzeba pamiętać, więc więcej uwagi zostaje na samą pracę.

Sprawdzą się m.in.:

  • kartki „Dziś do zrobienia” – trzy–cztery punkty dotyczące tylko pracy szkolnej, najlepiej zapisane dużą czcionką i powieszone nad biurkiem,
  • kolorowe karteczki – inny kolor dla każdego przedmiotu, przy czym każdy kolor oznacza konkretne, jedno zadanie (np. żółta karteczka: „przepisać notatkę z lekcji”),
  • odwracalna tablica suchościeralna – z jednej strony zadania „do zrobienia”, z drugiej „zrobione”; przekładanie punktów na tę drugą stronę jest dla wielu dzieci przyjemnym, konkretnym sygnałem postępu.

Takie narzędzia zmniejszają też liczbę pytań typu: „co ja miałem teraz robić?”. Wystarczy wskazać dziecku listę. To zdejmuje z rodzica rolę „chodzącego przypominacza”, która często prowadzi do napięć.

Jak wspierać, a nie wyręczać podczas odrabiania lekcji

Bycie obok podczas nauki może przynosić ulgę albo frustrować – zależnie od tego, w jaki sposób dorosły pomaga. Dziecko potrzebuje poczucia, że nie jest z tym samo, ale też doświadczenia, że potrafi coś zrobić samodzielnie.

W praktyce pomaga:

  • krótka wspólna „odprawa” przed pracą: co dziś mamy do zrobienia, w jakiej kolejności, ile bloków pracy zaplanujemy,
  • umówienie się, że rodzic jest „w pobliżu, ale nie nad głową” – np. przy tym samym stole, lecz zajęty swoją cichą czynnością (czytanie, praca przy komputerze),
  • udzielanie pomocy dopiero wtedy, gdy dziecko spróbuje samo: „Zobacz najpierw polecenie, spróbuj sam wymyślić, o co chodzi, a potem pogadamy”.

Jeśli dziecko co chwilę pyta: „Dobrze?”, „Tak ma być?”, można wprowadzić prostą zasadę trzech pytań:

  1. Najpierw sprawdź sam (porównaj z przykładem w zeszycie, w podręczniku).
  2. Jeśli nadal nie wiesz – zaznacz ołówkiem to miejsce.
  3. Po skończonym zadaniu wspólnie omawiacie tylko te zaznaczone punkty.

Dzięki temu mniej jest przerywania pracy co kilka minut, a dziecko ćwiczy samodzielne sprawdzanie i wytrzymywanie lekkiej niepewności.

Motywacja zamiast strachu: jak chwalić i jak wymagać

Dzieci z trudnościami w koncentracji słyszą często: „znowu się nie skupiłeś”, „ile razy mam powtarzać”. Po pewnym czasie zaczynają wierzyć, że „i tak im nie wyjdzie”, więc nawet nie próbują. Zmiana sposobu mówienia o wysiłku potrafi zrobić ogromną różnicę.

Pomagają szczególnie trzy rodzaje komunikatów:

  • chwalenie wysiłku, nie tylko efektu: „Przez całe 10 minut byłeś przy zadaniu, choć było trudne”, zamiast wyłącznie „Masz piątkę”,
  • zauważanie małych postępów: „Wczoraj po drugim zadaniu był płacz, dziś zrobiłeś trzy i dopiero potem miałeś dość”,
  • przekierowywanie uwagi z porażki na próby: „Tym razem się pomyliłeś, ale zobacz, że spróbowałeś sam i wiedziałeś, gdzie szukać przykładu”.

To nie wyklucza stawiania wymagań. Jasne granice mogą brzmieć: „Nie będę za ciebie odrabiać lekcji. Jestem po to, żeby pomóc zrozumieć, ale piszesz ty”. Dziecko powinno czuć, że dorośli wierzą w jego możliwości – nawet jeśli droga do samodzielności będzie dłuższa i bardziej kręta.

Ruch i „legalne wiercenie się” podczas nauki

Organizm dziecka nie jest stworzony do długiego siedzenia bez ruchu. U części uczniów to właśnie niemożność poruszania się na lekcji czy przy biurku najbardziej utrudnia koncentrację. Zamiast walczyć z naturalną potrzebą ruchu, można ją wykorzystać.

W warunkach domowych dobrze działają m.in.:

  • krótkie „przerwy ruchowe” między blokami – kilka przysiadów, pajacyków, podskoków, krótki „marsz po mieszkaniu”,
  • gumowe poduszki sensomotoryczne na krzesło lub miękkie piłki do siedzenia, które pozwalają lekko się bujać,
  • małe „zabawki” do rąk (antystresowe piłeczki, miękkie gniotki), jeśli dziecku łatwiej się słucha lub myśli, gdy coś ściska czy obraca.

Umowa może być prosta: „Możesz trzymać piłeczkę w ręku, jeśli dalej pracujesz nad zadaniem”. Dla części uczniów taka możliwość „legalnego wiercenia się” obniża napięcie i ułatwia pozostanie przy pracy kilka minut dłużej.

Nauka uważności i prostych ćwiczeń oddechowych

Kiedy dziecko jest przebodźcowane albo bardzo zestresowane, trudno oczekiwać, że skupi się na zadaniu. Wtedy przydają się drobne techniki, które pomagają „przełączyć” organizm z trybu alarmu na tryb większego spokoju.

Sprawdzą się szczególnie:

  • proste liczenie oddechów – np. wdech licząc do 3, wydech licząc do 4, powtórzone 5–6 razy,
  • „skan” ciała – krótkie zauważenie: czy ramiona są spięte, czy czoło jest zmarszczone, czy zęby się nie zaciskają; potem świadome rozluźnienie tych miejsc,
  • ćwiczenie 5–4–3–2–1 – nazwij po cichu 5 rzeczy, które widzisz, 4, które słyszysz, 3, które czujesz dotykiem, 2 zapachy, 1 smak; pomaga wrócić do „tu i teraz”.
Sprawdź też ten artykuł:  Jakie są aktualne wytyczne MEN dotyczące nauczania zdalnego?

Nie trzeba robić z tego wielkiej ceremonii. Często wystarczy powiedzieć: „Zanim zaczniemy, zróbmy trzy spokojne oddechy i rozluźnijmy ramiona”. Po kilku razach dziecko samo zaczyna kojarzyć, że takie mini-rytuały ułatwiają mu start.

Rola szkoły: jak nauczyciel może wspierać koncentrację ucznia

Drobne modyfikacje w klasie, które robią dużą różnicę

Nie każda szkoła od razu wprowadzi indywidualny program nauczania, ale w większości klas da się zrobić kilka prostych zmian, które pomagają uczniowi z trudnościami uwagi funkcjonować lepiej – bez szkody dla reszty.

W codziennej pracy nauczyciela pomocne bywają:

  • dobór miejsca w ławce – bliżej nauczyciela, z dala od okna, drzwi, głośnych kolegów; czasem lepiej posadzić z boku, by na drodze wzroku było mniej bodźców,
  • udzielanie krótszych, precyzyjnych poleceń zamiast kilku na raz („Najpierw otwórzcie zeszyty. Teraz napiszcie datę” itd.),
  • powtarzanie i parafrazowanie zadań – poproszenie ucznia: „Powiedz własnymi słowami, co teraz mamy zrobić”,
  • sygnały niewerbalne – umówiony znak dłonią lub dotknięcie ławki, gdy dziecko odpływa myślami, zamiast publicznych komentarzy.

Nauczyciel nie musi być jednocześnie terapeutą. Zwykle kilka świadomych nawyków w komunikacji i organizacji lekcji zmniejsza napięcie wokół „nieuważnego ucznia” zarówno w dziecku, jak i w dorosłych.

Dostosowanie zadań i oceniania bez obniżania wymagań

Dzieciom z zaburzeniami koncentracji czy z ADHD trudniej jest utrzymać uwagę przez długi czas, ale to nie oznacza, że są mniej zdolne. Chodzi o to, by sposób pracy na lekcji i forma oceniania pozwalały im pokazać realną wiedzę, a nie tylko to, jak długo wytrzymują w ławce.

W praktyce może to oznaczać m.in.:

  • krótsze sprawdziany z mniejszą liczbą zadań, lecz dokładnie obejmujących wymagany materiał,
  • możliwość pisania pracy w dwóch częściach (z przerwą ruchową pomiędzy),
  • mniej zadań „powtórkowych” do domu – tak, by dziecko miało szansę wykonać je uważnie, zamiast męczyć się przy zbyt dużej ich liczbie,
  • dawanie do wyboru różnych form wykazania się: krótka odpowiedź ustna, projekt, plakat, praca pisemna.

Wspólna rozmowa rodzica z nauczycielem o takich modyfikacjach nie jest „wyłudzaniem ulg”, tylko próbą dopasowania wymagań do realnych możliwości dziecka, przy zachowaniu podstawy programowej.

Budowanie sojuszu: jedna linia wobec dziecka

Gdy dziecko słyszy w domu: „Pani się czepia, nic się nie dzieje”, a w szkole: „Rodzice w ogóle się tobą nie zajmują”, jego poczucie bezpieczeństwa mocno spada. Dużo lepszym rozwiązaniem jest jasny komunikat: „Działamy razem, żeby było ci łatwiej”.

Pomaga, jeśli:

  • rodzic i nauczyciel ustalą wspólne cele (np. „na razie nie walczymy o piątki, tylko o to, by prace były oddawane w całości”),
  • umówią się na konkretny sposób informacji zwrotnej – np. krótkie wpisy w zeszycie kontaktów, wiadomości w dzienniku elektronicznym raz w tygodniu,
  • komunikaty do dziecka są spójne: „Zależy nam, żebyś lepiej radził sobie na lekcjach. Każde z nas będzie cię w tym wspierać, ale też wymagać”.

Wtedy trudności z koncentracją przestają być „problemem dziecka”, a stają się wspólnym zadaniem dorosłych – co samo w sobie przynosi ulgę i maluchowi, i starszemu uczniowi.

Emocje, poczucie własnej wartości i koncentracja

Gdy za brakiem uwagi kryje się lęk lub zniechęcenie

Nie każde rozproszenie to „roztrzepanie”. Czasem dziecko odrywa się od lekcji, bo bardzo boi się porażki albo jest już głęboko przekonane, że „i tak nie da rady”. Wtedy uwaga ucieka w marzenia, bazgroły w zeszycie czy zaczepianie kolegów – to sposób, by nie czuć bezradności.

W takich sytuacjach dobrze zadać kilka prostych pytań, niekoniecznie przy biurku:

  • „Co jest dla ciebie teraz najtrudniejsze w szkole?”
  • „Kiedy najbardziej nie masz ochoty siadać do lekcji?”
  • „Czego się wtedy boisz albo co sobie wtedy myślisz?”

Rozmowy o błędach i porażkach w bezpieczny sposób

Dziecko, które chronicznie boi się pomyłek, będzie unikało sytuacji wymagających skupienia. Nie dlatego, że mu „nie zależy”, lecz dlatego, że każda próba łączy się z napięciem: „Jak znowu zawalę, to będzie katastrofa”. Pomaga zmiana sposobu traktowania błędu – z dowodu „gorszości” na informację zwrotną.

W codziennych sytuacjach można:

  • normalizować pomyłki – „Każdy się myli, ja w pracy też. Sprawdźmy razem, co poszło nie tak”,
  • oddzielać ocenę od osoby – „To zadanie jest nie do końca zrobione, ale to nie znaczy, że ty jesteś leniwy”,
  • pytać o wnioski zamiast moralizować – „Czego to zadanie cię nauczyło? Co zrobisz inaczej następnym razem?”,
  • pokazywać własną „niedoskonałość” – „Zapomniałam dziś ważnego maila wysłać. Zastanawiam się, jak sobie to lepiej zorganizować”.

Dziecko, które nie boi się błędów, ma więcej przestrzeni, by naprawdę wejść w zadanie. Uwaga przestaje być zajęta ciągłym skanowaniem: „Czy wyjdę na głupka?”, a może zająć się treścią lekcji.

Wzmacnianie mocnych stron, nie tylko „łatanie dziur”

Codzienność ucznia z trudnościami koncentracji często kręci się wokół tego, co „znowu nie wyszło”: zeszyt nie spakowany, zadanie niedokończone, uwaga w dzienniczku. Jeśli dorośli skupiają się wyłącznie na naprawianiu braków, dziecko zaczyna myśleć o sobie w kategoriach „projekt do poprawki”.

Dlatego obok pracy nad organizacją i uwagą przydaje się odkrywanie tego, w czym maluch lub nastolatek już jest dobry. Można robić to na kilka sposobów:

  • nazywać konkretne atuty – „Szybko wpadasz na pomysły”, „Masz świetną pamięć do szczegółów”, „Jesteś wytrwały, gdy coś cię wciągnie”,
  • szukać okazji do sukcesu poza szkołą – zajęcia sportowe, warsztaty plastyczne, kółko z robotyki; miejsce, w którym to dziecko błyszczy, a nie „ciągnie ogon”,
  • łącząc mocne strony z nauką – jeśli lubi rysować, może tworzyć komiksy z treścią lektur; jeśli ma dobrą wyobraźnię przestrzenną, może budować modele z klocków zamiast jedynie czytać opis z podręcznika.

Kiedy młody człowiek widzi siebie nie tylko jako „tego nieuważnego”, dużo chętniej podejmuje wysiłek. Koncentracja rośnie, gdy to, co robi, ma sens i daje poczucie sprawczości.

Reagowanie na złość i bunt bez eskalacji

Zdarza się, że próba skupienia na lekcji kończy się trzaskaniem zeszytem, odzywkami albo zamknięciem się w sobie. Za tym często stoi bezsilność: „Chcę, ale nie potrafię dłużej”. Zamiast odpowiadać na nią wyłącznie karą („Skoro nie pracujesz, wyjdziesz z klasy”), można spróbować najpierw zobaczyć, o co ta złość walczy.

Pomaga podejście:

  • nazwać emocję – „Widzę, że jesteś bardzo wściekły”,
  • uznać ją, nie zgadzając się na zachowanie – „Masz prawo się złościć. Nie zgadzam się tylko na rzucanie książkami”,
  • dać krótką pauzę – „Zrób dwie minuty przerwy przy stoliku z tyłu, potem wrócimy do zadania, ale w mniejszej porcji”,
  • wrócić do rozmowy po emocjach – „Co cię tak odpaliło przy tym ćwiczeniu? Jak możemy następnym razem zacząć, żeby było ci łatwiej?”

Taki sposób reagowania nie oznacza „pobłażania”. To raczej uczenie dziecka, jak radzić sobie z trudnymi emocjami inaczej niż ucieczką od pracy czy awanturą – a to bezpośrednio przekłada się na zdolność utrzymania uwagi.

Zamyślona dziewczynka patrzy przez siatkę ogrodzenia
Źródło: Pexels | Autor: Ahmed akacha

Diagnoza i specjalistyczne wsparcie – kiedy i do kogo się zgłosić

Sygnały, że trudności z koncentracją wymagają głębszej oceny

Każde dziecko bywa rozkojarzone. Są jednak sytuacje, kiedy warto sprawdzić, czy za trudnościami nie stoją np. ADHD, zaburzenia lękowe, depresja, specyficzne trudności w uczeniu się (dysleksja, dyskalkulia), problemy ze słuchem lub wzrokiem.

Niepokój powinny wzbudzić m.in.:

  • utrzymujące się trudności w wielu sytuacjach – nie tylko w szkole, ale też w domu, na zajęciach dodatkowych, podczas zabawy,
  • częste „wyłączenia” lub „odpływanie” nawet przy aktywnościach, które kiedyś sprawiały dziecku przyjemność,
  • duże rozbieżności między możliwościami intelektualnymi (np. świetne wypowiedzi ustne) a wynikami w testach czy zadaniach pisemnych,
  • trudności w organizacji – chroniczne gubienie rzeczy, zapominanie o zadaniach, mimo wspierających systemów,
  • towarzyszące objawy emocjonalne – wyraźny spadek nastroju, unikanie szkoły, somatyzacje (bóle brzucha, głowy przed lekcjami), silny lęk.

Pojedyncze epizody rozproszenia są normą. Jeśli jednak objawy utrzymują się miesiącami i utrudniają codzienne funkcjonowanie dziecka, warto poszukać profesjonalnej opinii.

Jak wygląda proces diagnozy w poradni psychologiczno-pedagogicznej

W większości miast funkcjonują publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne, do których rodzic może zgłosić się bezpłatnie. Możliwe jest też skorzystanie z prywatnych ośrodków.

Proces najczęściej obejmuje kilka etapów:

  • rozmowa z rodzicem – o przebiegu rozwoju dziecka, dotychczasowych trudnościach, sytuacji rodzinnej i szkolnej,
  • spotkania z dzieckiem – obserwacja, rozmowa, testy uwagi, pamięci, myślenia, badanie poziomu lęku i nastroju,
  • kontakt ze szkołą – kwestionariusze dla wychowawcy, opinie nauczycieli, analiza ocen i zeszytów,
  • omówienie wyników z rodzicem (i często z dzieckiem) – wyjaśnienie, co jest największą trudnością i jakie formy wsparcia są zalecane.

Efektem diagnozy może być opinia lub orzeczenie, na podstawie których szkoła ma obowiązek wprowadzić określone dostosowania. Samo nazwanie problemu często przynosi ulgę: „Nie jestem głupi, tylko mój mózg działa trochę inaczej, potrzebuję innych strategii”.

Sprawdź też ten artykuł:  Czym różni się szkoła rejonowa od obwodowej?

Z kim współpracować oprócz szkoły

W zależności od przyczyny trudności, w procesie pomocy mogą uczestniczyć różni specjaliści. Dobrze jest wiedzieć, kto czym się zajmuje.

  • Psycholog dziecięcy – pomaga zrozumieć, co stoi za zachowaniem, uczy dziecko strategii radzenia sobie z emocjami i koncentracją, wspiera rodziców.
  • Pedagog / terapeuta pedagogiczny – pracuje nad konkretnymi umiejętnościami szkolnymi (czytanie, pisanie, liczenie), uczy technik uczenia się i organizacji.
  • Psychiatra dzieci i młodzieży – diagnozuje zaburzenia neurorozwojowe i emocjonalne, dobiera leczenie, jeśli jest potrzebne (np. przy ADHD, depresji, silnych zaburzeniach lękowych).
  • Logopeda / neurologopeda – gdy trudności skupienia łączą się z opóźnieniami w mowie, trudnościami z rozumieniem poleceń czy artykulacją.
  • Lekarz pediatra, okulista, laryngolog – by wykluczyć problemy somatyczne, np. niedosłuch, wady wzroku, przewlekłe zmęczenie.

Nie trzeba angażować wszystkich od razu. Wiele rodzin zaczyna od poradni psychologiczno-pedagogicznej lub psychologa, który pomoże zdecydować, jakie kolejne kroki mają sens.

Dom jako „treningowe boisko” koncentracji

Organizacja przestrzeni i rytmu dnia sprzyjająca skupieniu

Skupienie dużo łatwiej utrzymać, jeśli otoczenie nie krzyczy bodźcami. Nie chodzi o sterylny porządek, lecz o kilka prostych zasad, które czynią start do nauki mniej kosztownym.

Sprawdza się szczególnie:

  • stałe miejsce do odrabiania lekcji – nawet jeśli to niewielki stolik w kącie pokoju, a nie osobne biurko,
  • ograniczona liczba przedmiotów na blacie – tylko to, co potrzebne do aktualnego zadania; reszta w pudełku lub na półce,
  • jasny plan dnia – np. „po obiedzie 30 minut odpoczynku, potem blok lekcji, później wyjście na dwór/zabawa”,
  • rytuał startowy – ta sama krótka sekwencja: picie ustawione, książki przygotowane, trzy spokojne oddechy; mózg zaczyna kojarzyć, że „czas pracy się zaczyna”.

Dla wielu dzieci dobrym rozwiązaniem jest tablica lub kartka z prostą rozpiską dnia, którą wspólnie rano uzupełniacie. Część uczniów lubi odhaczanie kolejnych punktów – widzą, że zadania mają koniec.

Techniki pracy domowej „w kawałkach”

Im dłużej dziecko ma utrzymać koncentrację ciurkiem, tym większe ryzyko frustracji. Lepiej uczy krótsza, ale naprawdę wykonana praca niż godzina siedzenia nad zeszytem z minimalną efektywnością.

W praktyce można stosować m.in.:

  • metodę małych bloków – np. 10–15 minut skupionej pracy, 3–5 minut przerwy ruchowej; w czasie przerwy nie ma ekranów, tylko proste rozruszanie ciała,
  • dzielenie zadań na etapy – zamiast „Napisz wypracowanie”, krok po kroku: burza mózgów, plan w punktach, pierwsze zdania, korekta,
  • licznik lub minutnik – umówienie się: „Przez te 10 minut robisz tylko matematykę, gdy zadzwoni czas, robimy przerwę”; część dzieci lubi wizualizację czasu w postaci kolorowych pasków czy klepsydry,
  • zasadę „najpierw kęs trudny, potem łatwy” – zaczynamy od zadania bardziej wymagającego (ale krótkiego), a kończymy na czymś, co dziecko lubi i robi sprawniej.

Dobrze jest wspólnie szukać proporcji: niektórym dzieciom odpowiada 15/5, innym 10/3. Punkt wyjścia: tyle, ile realnie jest w stanie „wytrzymać” przy minimalnych rozproszeniach, i stopniowe wydłużanie.

Wspólne uczenie się bez przejmowania odpowiedzialności

Rodzice często wahają się między dwiema skrajnościami: „To twoje obowiązki, radź sobie sam” a „Siedzę obok i pilnuję każdego ruchu”. Jedno i drugie na dłuższą metę nie służy ani koncentracji, ani samodzielności.

Złoty środek to towarzyszenie zamiast wyręczania. Może wyglądać to tak:

  • na początku lekcji rodzic pomaga przełożyć zadania na plan („Najpierw dwa ćwiczenia z języka polskiego, potem jedno z matematyki”),
  • przez pierwsze minuty siedzi blisko, ale nie podpowiada od razu – zachęca: „Spróbuj sam, a ja tu jestem, gdybyś utknął”,
  • stopniowo oddala swoją obecność – np. pracuje w tym samym pokoju przy swoim komputerze, potem przechodzi do innego pomieszczenia,
  • po zakończeniu bloku pracy rozmawia o tym, co zadziałało: „Kiedy najłatwiej było ci się skupić? Co ci dziś przeszkadzało?”

Dziecko dostaje wtedy jasny sygnał: „Nie jesteś z tym sam, ale też nie zrobię tego za ciebie”. To konstruktywnie wzmacnia zarówno koncentrację, jak i odpowiedzialność za własną naukę.

Perspektywa na przyszłość: jak patrzeć na dziecko z trudnościami uwagi

Od „problemu do naprawienia” do „osoby z własnym tempem rozwoju”

Młodzi ludzie z trudnościami w koncentracji często słyszą przez lata: „Ogarnij się”, „W twoim wieku to już powinieneś…”. Tymczasem rozwój uwagi, samokontroli i planowania to maraton, a nie sprint. U różnych dzieci przebiega on w odmiennym tempie.

Wspierające jest spojrzenie, w którym:

  • dziecko to ktoś w drodze, a nie „zestaw deficytów”,
  • postępy liczone są w małych krokach – dziś 5 minut spokojnej pracy więcej niż miesiąc temu to realny sukces,
  • trudności są opisane, a nie oceniane moralnie – „masz kłopot z utrzymaniem uwagi”, a nie „jesteś leniwy i rozbiegany”,
  • Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Po czym poznać, że dziecko ma problemy z koncentracją na lekcjach, a nie jest po prostu „leniwe”?

    O trudnościach z koncentracją świadczy to, że dziecko ma kłopot ze skupieniem nie tylko na nielubianych lekcjach, ale w wielu sytuacjach: podczas odrabiania prac domowych, słuchania prostych poleceń czy zadań wymagających uwagi. Często „odpływa”, gapi się w okno, bawi długopisem, łatwo je rozproszyć, a po chwili nie pamięta, co miało robić.

    Jeśli dziecko potrafi skupić się przy swoich ulubionych aktywnościach (np. grach, hobby, zajęciach sportowych) i „zebrać się w sobie” w ważnym dla niego momencie, a problem pojawia się głównie przy nauce, częściej chodzi o brak motywacji lub zbyt trudny sposób przekazu. Gdy trudności z koncentracją są stałe, dotyczą różnych sytuacji i utrzymują się miesiącami, warto szukać głębszej przyczyny, a nie oceniać dziecko jako „leniwe”.

    Kiedy problemy z koncentracją u dziecka powinny niepokoić i wymagać diagnozy?

    Niepokój powinien wzbudzić zestaw kilku elementów: trudności z koncentracją pojawiają się na większości lekcji, trwają co najmniej kilka miesięcy, występują również w domu (np. przy odrabianiu zadań czy wykonywaniu prostych poleceń) i realnie utrudniają funkcjonowanie – spadają oceny, pojawiają się konflikty z rówieśnikami, dziecko traci wiarę w siebie.

    Jeśli do tego dochodzi duża impulsywność, nadmierna ruchliwość, chaos w działaniu, częste gubienie rzeczy czy wybuchy złości lub lęk, warto skonsultować się z psychologiem szkolnym, poradnią psychologiczno‑pedagogiczną lub lekarzem (pediatrą, psychiatrą dziecięcym). To pomoże odróżnić „typowe rozproszenie” od np. ADHD czy innych zaburzeń neurorozwojowych.

    Jak rodzic może pomóc dziecku poprawić koncentrację przy odrabianiu lekcji w domu?

    Podstawą jest odpowiednia organizacja warunków do nauki. Pomaga stałe, spokojne miejsce (ten sam stół lub biurko), ograniczenie bodźców rozpraszających (bez zabawek, bibelotów, włączonego telewizora), dobre oświetlenie i wygodne siedzisko z podparciem pleców i stopami opartymi o podłogę. Na biurku powinny leżeć wyłącznie rzeczy potrzebne do aktualnego zadania.

    Warto też zadbać o stały rytm dnia: odrabianie lekcji o podobnej porze, po krótkim odpoczynku i posiłku. Krótki „rytuał startu” (np. uporządkowanie biurka, szklanka wody, kilka głębokich oddechów) sygnalizuje mózgowi, że zaczyna się czas pracy. Dzieciom z trudnością w koncentracji pomagają też krótkie przerwy co kilkanaście minut oraz dzielenie zadań na małe kroki.

    Jak rozmawiać z nauczycielem o problemach dziecka z koncentracją?

    Najlepiej opierać się na konkretnych przykładach, a nie ogólnych ocenach typu „on się w ogóle nie skupia”. Rodzic może opisać, jak wygląda odrabianie lekcji w domu (np. po 10 minutach dziecko „odpływa”, zapomina polecenie, łatwo wpada w złość), a nauczyciel – wskazać sytuacje z lekcji (np. uczeń słucha początku polecenia, po chwili zaczyna rysować, a zadanie pozostaje niewykonane).

    Dobrym narzędziem jest krótki dziennik obserwacji – przez tydzień nauczyciel i rodzic zapisują po kilka zdań dziennie o funkcjonowaniu dziecka w szkole i w domu. Wspólne omówienie notatek pozwala zobaczyć, kiedy najczęściej pojawia się problem (konkretny przedmiot, pora dnia, po WF itp.) i co można zmienić w organizacji lekcji lub nauki.

    Jakie mogą być przyczyny trudności z koncentracją u dziecka w szkole?

    Najczęstsze przyczyny to m.in. ADHD i inne zaburzenia neurorozwojowe (trudność z hamowaniem impulsów, podtrzymaniem uwagi, organizacją działania), przeciążenie bodźcami (hałas, ruch, jaskrawe kolory), przewlekłe zmęczenie i brak snu (wczesne wstawanie, późne korzystanie z ekranów, nadmiar zajęć dodatkowych) oraz stres i napięcie emocjonalne (konflikty w klasie, lęk przed oceną, trudna sytuacja domowa).

    Duże znaczenie ma też sposób nauczania – długie wykłady, mało ruchu, mało praktycznych zadań i abstrakcyjny język sprawiają, że część uczniów „odpada” niezależnie od chęci. Do tego mogą dochodzić nierozpoznane problemy ze wzrokiem, słuchem lub mową, przez które dziecko nie nadąża za tokiem lekcji i zaczyna się wycofywać.

    Kiedy podejrzewać ADHD jako przyczynę słabej koncentracji w szkole?

    ADHD można podejrzewać, gdy trudności z uwagą, impulsywnością i nadmierną ruchliwością są stałe (od wczesnego dzieciństwa), nasilone, występują w różnych środowiskach (w szkole, w domu, na zajęciach dodatkowych) i znacząco utrudniają funkcjonowanie dziecka. Dziecko mimo starań ma problem z dokończeniem zadań, łatwo „odfruwa”, wstaje, wierci się, zaczepia innych, gubi rzeczy, popełnia wiele błędów nieuwagi.

    Samo rozproszenie nie wystarczy do rozpoznania ADHD – podobne objawy mogą wynikać np. z przewlekłego stresu, braków snu czy problemów emocjonalnych. Dlatego konieczna jest diagnoza u specjalistów (psycholog, psychiatra dziecięcy, poradnia psychologiczno‑pedagogiczna), którzy ocenią całościowy obraz funkcjonowania dziecka.

    Jak wspierać emocjonalnie dziecko, które ma trudności z koncentracją?

    Ważne jest, by dziecko nie czuło się „gorsze” czy „zepsute”. Zamiast etykietek „leniwy”, „rozkojarzony”, warto podkreślać, że jego trudności są realne i możliwe do oswojenia: „Twój mózg działa trochę inaczej, chcemy zrozumieć, jak ci pomóc, żeby było ci łatwiej w szkole”. To obniża poczucie winy i wstyd.

    Należy chwalić wysiłek, a nie tylko efekt (np. „Widzę, że wytrzymałeś 15 minut skupienia, super krok do przodu”), wspólnie szukać rozwiązań (plan przerw, strategie notowania, ustalenia z nauczycielem) i zadbać o równowagę między obowiązkami a odpoczynkiem. Dziecko, które czuje się rozumiane i wspierane, zwykle lepiej radzi sobie z wyzwaniami, także tymi związanymi z koncentracją.

    Wnioski w skrócie

    • Kluczowe jest odróżnienie braku chęci od realnych trudności z koncentracją – dziecko, które „nie może”, ma kłopot ze skupieniem nawet przy ciekawych aktywnościach i dużej motywacji.
    • Problemy z uwagą rzadko mają jedną przyczynę – najczęściej wynikają z nałożenia się czynników biologicznych (np. ADHD), emocjonalnych (stres, lęk) i środowiskowych (hałas, przeciążenie bodźcami, brak snu, sposób nauczania).
    • Niepokój powinny budzić trudności z koncentracją, które są stałe (utrzymują się miesiącami), pojawiają się w wielu sytuacjach (w szkole i w domu) i realnie utrudniają funkcjonowanie dziecka.
    • Typowe sygnały z domu i szkoły to m.in. „odpływanie” podczas zadań, gubienie rzeczy, niepamiętanie prostych poleceń, niekończenie zadań, chaotyczna praca i wygląd „nieobecności” na lekcjach.
    • Skuteczna pomoc wymaga konkretnej współpracy rodzica i nauczyciela – opisywania obserwowanych sytuacji, porównywania tego, co dzieje się w domu i w szkole, oraz szukania powtarzalnych wzorców trudności.
    • Przy utrzymujących się, nasilonych problemach warto włączyć specjalistów (psychologa szkolnego, poradnię psychologiczno-pedagogiczną, lekarza), zamiast ograniczać się do etykiet typu „leniwy” czy „niegrzeczny”.