ZESPÓŁ SZKÓŁ W POPOWIE GŁOWIEŃSKIM


Idź do treści

Menu główne:


LIPIEC'11

AKTUALNOŚCI > ARCHIWUM 2010-2011

Witajcie wakacje.

W szkole w której panuje niezwykła atmosfera, początek wakacji nie oznacza zamknięcia drzwi na cztery spusty i oczekiwania na pierwszych uczniów z dniem pierwszego września. Wręcz przeciwnie dla dzieci oraz dla rodziców, przygotowana została niezwykle miła niespodzianka, jaką była wycieczka, do nadwiślańskiego miasta Płocka. Pomysłodawczynią, a zarazem organizatorką wyjazdu była katechetka Anna Romańczuk, która w przedsięwzięcie włączyła również społeczność ze szkoły w Waliszewie. Opiekunami popowskiej placówki byli dyrektor Krzysztof Fortuna i pedagog Jolanta Szeliga, odbiorcami rodzice i dzieci, które przystąpiły do pierwszej komunii świętej. Wczesnym rankiem, z pod kościoła parafialnego wycieczkowicze ruszyli na podbój Płocka. Przewodził ksiądz Arkadiusz Grodzicki, w obrazowy sposób przybliżając historię grodu mazowieckiego, dawniej zwanego mazurskim. Trasa zwiedzania obejmowała Romańską Bazylikę Katedralną, Zamek Książąt Mazowieckich, Stare Miasto. Idąc dalej, dotarliśmy do miejsca poświęconego Siostrze Faustynie Kowalskiej. Na miejscu, zostaliśmy przyjęci przez jedną z sióstr Miłosierdzia Bożego, która w przystępnym dzieciom języku, przekazała informacje na temat patronki zgromadzenia. Kolejną atrakcją był seans, w kinie 5D, w którym to efekty specjalne zaskoczyły wszystkich obecnych. Film zawierał treści związane z ochroną środowiska. Przewracające się drzewa, skaczące małpy, kichający niedźwiedź, bańki mydlane imitujące oceaniczną głębię, zapach lasu tropikalnego, czy fok na biegunie, to wszystko razem wywarło na oglądających piorunujące wrażenie. Napełnieni pozytywnymi emocjami, zwiedzający udali się na posiłek. Płock jednak miał jeszcze wiele do zaoferowania. Królowa Polskich rzek czekała, by odwiedzający, popłynęli jednym z zacumowanych statków, oglądając przesuwające się krajobrazy wiekowego miasta. Dopełnieniem rejsu był spacer po płockim molo. Można by pomyśleć, że to koniec, nic bardziej mylnego, deserem atrakcji stało się zwiedzanie malowniczo położonego zoo. Dzieci mimo zmęczenia bawiły się doskonale, oglądając zwierzęta egzotyczne, czy też karmiąc hodowlane w tak zwanym minii zoo. Plac zabaw cieszył się równie niesłabnącym powodzeniem. Niestety ten ciepły letni dzień zbliżał się ku końcowi. Po wizycie w McDonaldzie z piosenką na ustach, wróciliśmy do miejsca, z którego wyruszaliśmy. Dziś już wiemy, że nie będzie to ostatni taki wyjazd.

Opracowała Jolanta Szeliga


Powrót do treści | Wróć do menu głównego